Święty spokój i Szatan w Ługwałdzie

16 marca 2017

Print Friendly, PDF & Email

Czego oczekują mieszkańcy Ługwałdu? Świętego spokoju, ciszy, leżenia na swoim leżaku w ogrodzie ‑ tak na ankietę odpowiedziała większość osób, do domów których zapukali członkowie Rady Sołeckiej i Grupy Odnowy Wsi. Ale czy we wsi, w której sołtys nosi nazwisko Szatan, święty spokój może być?

‑ Nie dziwię się, że zmęczeni pracą, dojazdami ludzie po powrocie do wsi pragną przede wszystkim ciszy i odpoczynku ‑ zapewnia sołtys Bronisław Szatan. ‑ Ja sam tego chciałem, kiedy 22 lata temu porzuciłem Olsztyn dla Ługwałdu. Gdy kupiłem działkę, stał tu tylko stary rozpadający się dom i jeszcze dwa budynki, wszędzie dookoła pola i nieużytki. Praktycznie byłem pierwszym nowym osiedlającym się we wsi. Zrobiłem przy domu ogrodzenie, na skarpie posadziłem krzewy, trawę wykosiłem, ale zajęty pracą zawodową czasu na większe zaangażowanie wtedy nie miałem. Nigdzie nie ma tak, że wszyscy mają żyłkę działacza, zapał do prac społecznych i chęć zmieniania swojego otoczenia. Ale z osobami, które tu mieszkają, wiele już udało się zrobić i jeszcze się zrobi. A zaczęło się od wspólnego budowania drogi. Dwie dekady temu z Dywit do Ługwałdu prowadziła wąska, błotnista droga, którą wiosną i jesienią praktycznie nie można było przejechać.

‑ Dwadzieścia lat temu lista wyborcza liczyła niespełna setkę nazwisk. Pod koniec lat 90. Ługwałd stał się modny, coraz więcej osób decydowało się na kupno lub budowę domu we wsi. Zamieszkali tu inżynierowie, lekarze, prawnicy, biznesmeni, dziennikarze. Z kolejnymi latami coraz więcej terenów rolnych zamieniano na działki budowlane. Według danych z ewidencji ludności Gminy Dywity w Ługwałdzie w grudniu 2015 r. zameldowanych było 559 osób, w tym 61 nastolatków i 42 dzieci do 6 roku życia. Osób aktywnych zawodowo (od 20 do 60/65 lat) mieszkało 369. Emerytów i rencistów 62. W 2016 roku przybyli kolejni mieszkańcy.

Zaczęło się od łopaty

Kiedy się człowiek zrelaksuje, nacieszy ciszą, to nabiera chęci, żeby coś zrobić. W maju 2004 r. powołano do życia Stowarzyszenie Ługwałd, które dziesięć lat później na swojej stronie internetowej poinformowało, że: Sołectwo Ługwałd w partnerstwie z Gminą Dywity (…) przystąpiło do Programu Odnowy Wsi Województwa Warmińsko-Mazurskiego pod nazwą „Wieś Warmii, Mazur i Powiśla miejscem, w którym warto żyć”. 40 wybranych w ramach konkursu sołectw (…) w najbliższych latach będzie pracowało nad tworzeniem i aktualizacją planów odnowy miejscowości (…) Poza oczywistymi pozytywnymi skutkami programu, takimi jak wyznaczenie drogi rozwoju wsi, w ramach projektu dla uczestników ‑ wsi uczestniczących w programie ‑ społeczności będą korzystały ze szkoleń i wizyt studyjnych, a także ze wsparcia finansowego na małe inwestycje ‑ w szczególności place zabaw, siłownie zewnętrzne i inne wytypowane przez społeczność inwestycje polepszające jakość życia.

Przed laty, zanim jeszcze powstały jakiekolwiek plany, mieszkańcy Ługwałdu chwycili za łopaty, bo trudy codziennego życia ich do tego zmusiły.

‑ Jak wspomniałem, trudny był do nas dojazd z Dywit ‑ mówi Bronisław Szatan. ‑ W czynie społecznym, z inicjatywy jednego z radnych, równaliśmy drogę, ściągaliśmy wycięte drzewa, a nawet częściowo ją sfinansowaliśmy. Z pomocą gminy droga została tak solidnie wykonana, że teraz nie szkodzą jej ciężarówki, wożące drzewo z lasu lub żwir na budowy. Niestety, brakuje chodnika, żeby mieszkańcy mogli bezpiecznie się przemieszczać. Zabiegamy jako sołectwo o jego ułożenie, zanim dojdzie do jakiegoś nieszczęścia. Bo wiadomo, jak potrafią jeździć kierowcy…

Łuk, komputer i miłość

Z ankiety opracowanej przez Dariusza Krzyżewskiego, lidera Grupy Odnowy Wsi, wynika, że wolny czas panie i panowie przeznaczają na ciekawe zajęcia ‑ pasjonują się wędkarstwem, wędzeniem ryb, czytaniem książek, komputerami, hodowaniem rybek, historią, tańcem, jazdą quadami, odrestaurowywaniem starych motocykli, łucznictwem, ciesielką, pszczelarstwem, bieganiem na sześć łap (z psem), edukacją zdrowotną, fryzjerstwem, ziołolecznictwem, teatrem, kinem i podróżami. Jedna osoba odpowiedziała, że miłością.

Jednym słowem, ciekawi ludzie o niebanalnych zainteresowaniach mieszkają w Ługwałdzie.

‑ Nasza społeczność powoli się integruje dzięki wielu wspaniałym ludziom, z którymi świetnie się współpracuje ‑ zapewnia Bronisław Szatan, który sołtysem został wybrany w lutym 2015. ‑ Sam nic bym nic przecież nie zrobił! Ośmioosobowa Rada Sołecka ma fajne pomysły i chęci do działania, są też osoby niemające wolnego czasu, ale wspierające nas na inne sposoby. Bardzo to doceniam i pamiętam, żeby im zawsze za to podziękować.

Na pytanie, czego mieszkańcy oczekują, padły w ankiecie różne odpowiedzi: wieczorków, ognisk, spotkań integracyjnych, wspólnych wycieczek rowerowych, spacerów, również takich z kijkami, spływów kajakowych, wyjazdów na zakupy do Olsztyna, chodzenia na lody, uprawiania roślin. Jedna osoba uznała za konieczne opracowanie „kodeksu dobrosąsiedzkiego”.

To dopiero sztuka!

We wsi są wydarzenia, które potrafią zachęcić mieszkańców do wyjścia z domów. Swoje wybory sołtys wspomina jako dzień niebywałej frekwencji. Gdy normalnie na wiejskie zebrania przychodzi 16 do 20 osób, to w głosowaniu wzięło udział 78.

Zachętą do włączenia się do wspólnych działań były obchody 650-lecia wsi w 2013 roku. Na zebraniu, podczas którego zastanawiano się, co i jak z tej okazji zorganizować, ktoś rzucił pomysł, żeby zrobić przedstawienie. Po dyskusjach kto, co i za ile, zgłosił się Bronisław Szatan, że za darmo napisze i wyreżyseruje sztukę (‑ w pisaniu i reżyserowaniu przydały mi się doświadczenia z młodości ‑ jako uczeń warszawskiego liceum byłem przewodniczącym kółka teatralnego, statystowałem w operze), tylko aktorów trzeba pomóc mu znaleźć.

‑ Na tym zebraniu zgłosiła się tylko jedna pani chętna do grania ‑ wspomina. ‑ Powoli jednak znalazło się tyle osób gotowych spróbować swoich sił w aktorstwie, że powstała grupa teatralna, która zagrała 50-minutowy spektakl „Rok 1363” o tym, jak wieś była lokowana. Byłem wtedy chyba bardziej zestresowany niż osoby występujące na scenie. Sztuka, a przede wszystkim gra naszych aktorów, tak bardzo się spodobała, że wszyscy chcieli następnych spektakli. Napisałem jeszcze „Rok 1519”, „Rok 1914”, dwie komediowe jednoaktówki „Gdy męża nie ma w domu” i „Gdy żony nie ma w domu” oraz „Karczmę pod Ubitym Krzyżakiem” i pantomimę podkreślającą walory żurawiny.

Skoro były sztuki i aktorzy (kilkadziesiąt osób przewinęło się przez grupę), to potrzebna była scena. Grupa Odnowy Wsi pozyskała część pieniędzy na materiały z Urzędu Marszałkowskiego, a resztę zrobili sami mieszkańcy. ‑ Daliśmy ogłoszenie, że kto może pomóc w stawianiu sceny, będzie mile widziany. To był niesamowity widok! ‑ cieszy się na to wspomnienie sołtys. ‑ Przyszło 44 facetów, 15 dzieci i 5 kobiet. Tłum! Materiał był przygotowany, trzeba było tylko składać, skręcać, malować, równać. Trzy dni i scena była gotowa. Kiedy ją planowaliśmy i szukaliśmy wykonawcy, przedstawiono nam kosztorys na 40 tys. zł. Dzięki własnej pracy wystarczyło 17 tys. zł.

Integrująca ławeczka i naleweczka z koszyczka

Nie tylko teatr, również wieczory sąsiedzkie wyciągają mieszkańców z domów.

‑ W tym roku były dwa, pożegnaliśmy też lato ‑ opowiada Bronisław Szatan ‑ Powstał zwyczaj, że każdy przychodzi ze swoim koszyczkiem, żeby posiedzieć, porozmawiać, napić się nalewki, bo jedni drugich swoimi naleweczkami z dumą częstują. Rozstawiamy namiot, ławki, stoły. Kolejnym pomysłem integrującym mieszkańców był projekt naszego stowarzyszenia „Przytul ławeczkę sąsiedzie”. Powstały ładne, oryginalne ławeczki podarowane sąsiadom, żeby je w dobrym stanie utrzymywali, razem na nich czasem usiedli, porozmawiali ze sobą. Z tych ławeczek, jak zauważyłem, najczęściej jednak korzystają rowerzyści przejeżdżający przez naszą wieś. Odpoczną, popatrzą i jadą dalej.

Chęci są, świetlicy brak

Rowerzyści, i nie tylko oni, mają na co popatrzeć. Wieś zdobyła w tym roku pierwszą nagrodę w gminnym konkursie „Czysta wieś”.

‑ Na co zostanie wydane 4000 zł nagrody, zdecydujemy podczas zebrania wiejskiego ‑ zapewnia sołtys. ‑ Praca wszystkich mieszkańców złożyła się na ten sukces: kapliczka została odnowiona, kwiaty posadzone, krzyże odnowione, wiata nad jeziorem Czark pomalowana, a ponadto każdy zrobił porządek przed swoją posesją. Kosze na śmieci w wielu miejscach poustawialiśmy, żeby nigdzie żadna puszka czy papier się nie walał.

Mieszkańcy Ługwałdu deklarowali w ankiecie, że z innymi chętnie podzielą się swoją malarską pasją, chętnie poprowadzą warsztaty rzeźbiarsko-ceramiczne, nauczą tworzenia biżuterii, wędkowania, gry na oboju, sadzenia kwiatów, pszczelarstwa, udzielą pomocy logopedycznej, zorganizują wycieczkę rowerową, przygotują pokaz dawnego życia wiejskiego, zrobią maskotki dla dzieci.

We wsi, niestety, brakuje porządnej świetlicy, w której zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym można byłoby prowadzić zajęcia zgodne z powyższymi sugestiami mieszkańców. Jest tylko jedno pomieszczenie, z którego praktycznie jedynie latem można komfortowo korzystać. Sołectwo od dawna zabiega o budowę świetlicy, wójt obiecywał, że w tym roku jej budowa ruszy, ale nie ruszyła, być może z gminnej kasy trudno wysupłać pół miliona złotych. Mieszkańcy gotowi są wykonać część prac we własnym zakresie, by kwotę tę obniżyć.

To, to i jeszcze to by się przydało…

Co zdaniem mieszkańców wsi trzeba w niej zmienić? Ankietowani opowiedzieli się za: położeniem chodników, oświetleniem drogi, porządnym oznakowaniem szlaku rowerowego, uruchomieniem busa do Olsztyna, doprowadzeniem gazu, dostępem do plaży nad jeziorem, większym, lepiej zaopatrzonym i częściej otwieranym sklepem, zrobieniem ścieżki wokół jeziora Czark i umożliwieniem w nim wędkowania bez ponoszenia kosztów, zbudowaniem progów zmuszających auta do zwolnienia, szerokopasmowym Internetem, boiskiem do koszykówki, tym żeby po psach sprzątano i nie puszczano ich luzem, większym ciśnieniem wody, zaprzestaniem palenia byle czym w domowych piecach, przychodnią zdrowia, ścieżką zdrowia, pręgierzem dla krzykaczy, miejscem do skakania w dal, ścianką do wspinaczki, siłownią, ustawieniem rzeźb, nowymi wskaźnikami numeracji domów.

Półtora roku temu studentka architektury krajobrazu na UWM w Olsztynie napisała pracę magisterską na temat sposobów, jak można upiększyć Ługwałd. ‑ To są ładne projekty, postaramy się je wykorzystać ‑ zapewnia Bronisław Szatan. ‑ W tym roku chcieliśmy zrobić ścieżkę wokół jeziora, ale nasz ładny projekt nie przeszedł w Urzędzie Marszałkowskim. W przyszłym roku spróbujemy znowu, bo nie mamy zwyczaju się poddawać.

Na pytanie, jak wyobraża sobie Ługwałd za 10 lat, sołtys odpowiedział, że zostanie zrealizowana większość postulatów mieszkańców, ale przede wszystkim zachowany wiejski charakter miejscowości, nawet jeśli powstaną ułatwiające poruszanie się ulice.

A czego Bronisław Szatan bardzo by chciał? ‑ Żeby ludzie się do siebie uśmiechali, z radością witali i mieli czas ze sobą choćby chwilę na ulicy porozmawiać…

Tamara Jesionowska

PS

Warto byłoby dodać parę nazwisk ‑ zdecydował sołtys po przeczytaniu tego artykułu – no, bo co Szatan sam może? I tak: ławeczki wykonał głównie Daniel Szejko, inicjatywa spotkań sąsiedzkich to pomysł Mirosława Hyczy (on też opiekuje się placem sportowym), scenę głównie wykonał Krzysztof Dąbkowski, „witacze” to dzieło Marka Dudańca, a we wszystkich przedstawieniach teatralnych, tych z nazwą „Rok…” wystąpili Tadeusz Bałdyga, Wojciech Gumowski. A ta absolwentka UWM, która napisała pracę dla Ługwałdu, to Patrycja Pawelec. Wielkie dzięki Wam za to!

Więcej informacji o Ługwałdzie i tego, co się w nim dzieje, znaleźć można na stronie http://www.lugwald.pl